Ta strona wygląda tak kiepsko, ponieważ korzystasz z przeglądarki nie obsługującej ogólnie przyjętych standardów internetowych. Aby zobaczyą ją w pełnej krasie, zaktualizuj ją do wersji zgodnej z tymi standardami. Trwa to krótko i nie kosztuje nic.

Definicje i warunki - czytaj je!

Strona 1 2
Bob McElwain | opublikowany: 2001-06-25 | średnia ocena: brak ocen (wymagane minimum 5)

Wiele stron biznesowych prezentuje swoje warunki. Często jednak odnośnik do nich jest zagrzebany na dole strony lub w jakimś zapchanym jej kącie. Niewiele osób dojrzy go i kliknie. Warunki chronią firmę jedynie do pewnych granic. Jeżeli przelotnie odwiedzasz tą stronę możesz zignorować takie odnośniki. Jeśli jednak planujesz podkąć z firmą współpracę, jak np. przystąpienie do programu partnerskiego, przeczytaj umowę. Koniecznie.

Kto jest chroniony?

Wszystkie umowy są pisane, aby chronić firmy, tak jak twój pełnomocnik napisałby zestaw warunków dla ciebie. Poza wyjątkami takimi jak powyżej przeważnie nie ma niczego nieetycznego lub pokrętnego w ich tekstach. Tak jak w zaangażowaniu w ochronę firmy.

Porządna umowa przynajmniej wymieni oferowane usługi. Być może nie stanowi ona ochrony dla ciebie, ale nie stanowi też zagrożenia. Wszystkie warunki takie jak podawane przez GeoCities, które w rezultacie kradną treści, które ty tworzysz, powinny być odrzucane.

Rażący przykład

Jakiś czasu temu zostałem poproszony o napisanie artykułów dla dużego serwisu. Szykował się spory nakład. Z pewnością zyskałbym wiele na publikacji. Zostałem jednak poproszony o podpisanie umowy.

W dokumencie nie było niczego, co by mnie chroniło. Jedynie firmę. Musiałem odmówić z powodu poniższych ustępów, z których usunąłem nazwy.

"XYZ świadczy usługi na zasadach określonych w poniższej umowie, która może zostać zmieniona od czasu do czasu BEZ POWIADOMIENIA."

Od kogo można oczekiwać, że będzie sprawdzał czy nastąpiły zmiany? Nie mam ochoty tego sprawdzać i zastanawiam się czy powyższe stwierdzenie jest w ogóle zgodne z prawem.

"Zgadzasz się przejąć wszelkie koszty postępowania, zastępstwa procesowego i roszczeń majątkowych powstałych w wyniku oskarżeń lub zarzutów wysuniętych przez osoby trzecie w związku z opublikowanymi artykułami."

Mogłem zignorować pierwszy akapit, ale ten następny zdecydowanie mnie zatrzymał. Kiedy odrzuciłem ofertę, kolega, który ją złożył był mocno zaskoczony. "O jakie ryzyko ci chodzi?" zapytał. "Nigdy o nikim źle nie mówisz." Odpowiedziałem, że rzeczywiście ryzyko jest niewielkie. Dlaczego więc XYZ go nie przejmie? Lub przynajmniej podzieli?

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co publikujemy. Jeżeli opublikujesz jeden z moich artykułów, dzielę się z tobą ryzykiem. Szansa jest prawie żadna, że kiedykolwiek wynikną problemy, bo uważam na to, co piszę a ty uważasz na to, co publikujesz. Jedynym ryzykiem, łatwym do uniknięcia, jest zniesławienie.

Współpracując z XYZ staję się pośrednio częścią korporacji. Jako emerytowany nauczyciel uzupełniający niewielką emeryturę pracą w sieci, nie mam odpowiednich środków na zatrudnienie wysokiej klasy prawnika.

XYZ z drugiej strony ma znacznie większe możliwości. Dobrze prosperujący dot com, szybko rosnący. Wielu prawników mogłoby być zainteresowanych pracą dla nich. A jednak ja miałem przejąć całe ryzyko.

XYZ nie jest nawet zobowiązane do poinformowania mnie o wystąpieniu oskarżeń. Ani do obrony mojej racji. Mogą poczekać na wyrok, po czym przyjść i zabrać mój dom.

Według mnie sądy są bardziej zainteresowane prawem niż sprawiedliwością. Jeżeli były procesy, w których wykorzystano przeciwko ludziom taką klauzulę, ja mógłbym być następny. Może nawet gorzej. Mógłbym znaleźć się w centrum wielkiego precedensowego procesu. Dziękuję, postoję.

Wielu tak nie zrobiło

Śledziłem jakiś czas ezine wydawany przez XYZ. Zauważyłem znajome nazwiska przy publikowanych artykułach. Mam przeczucie, że nigdy nie kliknęli, aby przeczytać umowę. Po prostu ją zaakceptowali. Dołożyli ją sobie do ryzyka pracy w sieci.

Po co zwiększać ryzyko?

Wszyscy jesteśmy zagrożeni oskarżeniami prawnymi. Wszystko co robimy może to ryzyko zwiększyć. Generalne jednak jest to ryzyko niewielkie. Po co niepotrzebnie je zwiększać? Nadal będę ostrożnie czytał warunki umów. Spróbuj i ty! Możesz sporo zaoszczędzić. Twoja firma także. Może nawet twój dom.

oceń artykuł: Kiepski 1 2 3 4 5 Doskonały
Strona 1 2  
projekt i multimedia
programowanie
marketing
strategie prowadzenia
infrastruktura
praca